Wiara statyczna czy dynamiczna? Jak zrozumieć rozwój wiary?

Wiara statyczna czy dynamiczna? Jak zrozumieć rozwój wiary?


Wiara posiada wiele wspólnego z miłością i analogicznie do niej, jest w nieustannym rozwoju. Wiara dojrzewa, stając się wiarą bogatszą i bardziej odpowiedzialną. Miłość wieku średniego, aczkolwiek inna od miłości młodzieńca i osoby dojrzałej, pełnej życia, jest jednak zawsze miłością tej samej osoby, która nie przestaje kochać osoby kochanej.

Z wiarą jest podobnie. Ona także intensywnie się rozwija. Człowiek poznaje coraz lepiej swoją wiarę, a wiara poznaje coraz lepiej jego. Wzajemnie zbliżają się do siebie. Nie tylko człowiek miłuje Boga, ale jeszcze bardziej Bóg kocha człowieka. W tajemnicy wiary człowiek wychodzi na spotkanie z Bogiem, a Bóg zbliża się do niego. Ich obopólne zbliżanie się ku sobie, znaczone szczerą miłością i nadzieją na pełne zjednoczenie, wpływa na ich rozwój, czyni ich bardziej duchowo pięknymi. Rozwój wiary (podobnie jak jest z przyjaźnią) zmierza zawsze do lepszego wyrazu (ujęcia w formule, postawie, rycie) tego, co jest piękne, czyli prawdziwe w wierze.

Wiara nie jest „rzutem” na płótno jakiegoś obrazu, ale jego malowaniem. Artysta, nawet najbardziej genialny, powoli, cierpliwie i długo, często z przerwami, nakłada na rozciągnięte płótno (jakby na życie) farby, realizując w ten sposób swój artystyczny zamiar. Bardzo często oddala się od płótna, z uwagą przygląda się swoim pociągnięciom, aby znowu się przybliżyć i coś dodać lub coś ująć, poprawić pewną linię lub dodać nową. Właśnie w czasie rodzi się obraz. Podobnie jest z rzeźbą i z każdym innym obiektem artystycznym. Nie jest inaczej też z wiarą. Dla początkujących wiara – oglądana z zewnątrz, z pewnego oddalenia – wydać się może niczym bryła skalna: twarda, chłodna, w jednym kształcie, bez jasnego oblicza. Lecz kto wierzy, kto zbliża się do tej „opoki”, wiara odsłania przed nim to, czego wcześniej, z oddalenia, w jakim trwał, nie dostrzegał. Koleje życia, Kościoła czy są niczym „dłuto”, którym drąży/rzeźbi skałę wiary. W ten sposób wierzący staje się nowym, duchowym (symbolicznym) niejako Michałem Aniołem, który ze skały wiary rzeźbi pietę swojego życia, tak zwaną „swój kształt” jednej i tej samej wiary.

Jezus powiedział w tym temacie niezwykle ważne, i nadal bardzo aktualne, słowa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32), ponieważ wiara jest również poznaniem, dlatego ulega rozwojowi, nad którym czuwa jednak Duch Święty. Zapewnił nas o tym sam Chrystus, mówiąc: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy (J 16, 13). Kościół wierzy, że rozwój prawd wiary, jaki dokonuje się od początku, nie ma zatem w sobie nic z rozwoju przypadkowego, chaotycznego i niekontrolowanego. I nawet jeżeli po ludzku może się niekiedy wydawać, że w definicji takiej czy innej prawdy wiary było coś przypadkowego, Kościół temu zaprzecza. Nie może, nie wolno mu wręcz, poddać w wątpliwość zapewnienia Chrystusa, że Duch Święty, Wszechmocny i Niewidzialny, kieruje – w sobie tylko znany sposób – rozwojem prawd wiary.

Chrześcijaństwo jest religią ludzi wolnych i myślących. Jest wspólnotą tych, którzy kochają Boga nie z przymusu, ale z osobistego wyboru, stąd żywe jest w nich pragnienie coraz lepszego poznawania Jego i zarazem lepszego poznawania siebie oraz świata, w którym żyją, a także tej rzeczywistości, do której się zbliżają każdego dnia. W wierze chrześcijańskiej są zatem sprawy niezmienne, ale i zmienne zarazem. Do wielu sformułowań, które są nam dzisiaj tak bardzo bliskie i cenne, Kościół (czyli wierzący), dochodził powoli, czasami poprzez cierpienie, znaczone sporami i podziałami. I chociaż bolało go to bardzo, to jednak Kościół nie mógł zrezygnować z pójścia za Panem, który jest Prawdą i który daje się ciągle poznać lepiej i głębiej. Wiara chrześcijańska, bardziej niż poznaniem określonej prawdy, wydaje się być pełnym troskliwej miłości zaproszeniem na spotykanie z Miłością, która objawiła się w całej pełni w Jezusie Chrystusie.